sobota, 26 września 2015

"Papierowe Miasta" - John Green.

 Hejka naklejka ♥
Ja żyję :) Pierwszy miesiąc szkoły nieco mnie przytłoczył, ale już wszystko sobie ogarnęłam, poukładałam, u mnie okey, a ja wracam na blogsferę ;)
Czytelniczo jest źle. Ale nie tragicznie. Nadrobię :)
Hm, ciekawe, czy ktoś mnie jeszcze pamięta?




       Papierowe Miasta
Autor: John Green
Wydawnictwo: Bukowy Las
Ocena: 8,5./10


                                   Fabuła
"Papierowe Miasta" nie były zakupem przeze mnie planowanym - fabuła nie pociągała mnie jakoś szczególnie. Cieszę się jednak, że ktoś sprezentował mi tę książkę, ponieważ otworzyła mi oczy na pewne sprawy i pokochałam całym swoim sercem sposób myślenia i życia Margo Roth Spielgeman. Historia zaczyna się właściwie od momentu, w którym Margo, ubrana i pomalowana na czarno, wkrada się do pokoju nastoletniego Quentina Jacobsena - w skrócie Q - by zabrać go na noc pełną przygód, a następnego dnia dosłownie rozpłynąć się w powietrzu, zostawiając dla chłopaka i jego przyjaciół tylko ciąg z początku niezrozumiałych wskazówek.
Pierwszy raz stykam się z taką opowieścią i spodziewałam się raczej tylko relacji Q-Margo. Nie podobała mi się perspektywa szukania dziewczyny przez całą książkę, ale nie doceniałam Greena. Opowieść porusza temat, który dla wielu może być melanchonijny i przybijający - przemijanie, dorastanie, itp., jednak nie robi tego w sposób taki, że do końca życia łapiemy deprechę, ale raczej w swój własny, humorystyczny, ironiczny, 'greenowy'. 
John Green jest mistrzem obyczajówek dla młodzieży, znam wiele osób, które pewnie się z tym zgodzą. 



                    Bohaterowie
 
 Bohaterowie to jeden z najlepszych aspektów tej książki. Zaczynając na Q - zwykłym nastolatku, który prowadzi doprawdy zwyczajne, nudne życie amerykańskiego nastolatka i który lubi to nudne życie - i na tajemniczej Margo kończąc.
Do tego jego ekscentryczni przyjaciele - Radar i Ben, oraz przyjaciółka Margo - Lacey. 
Przywiązałam się do bohaterów 'Papierowych Miast'. Polubiłam ich i stały się dla mnie trójwymiarowymi ludźmi, a nie tylko "Papierowymi Osobami z Papierowych Miast."
Dałabym wiele za możliwość znania kogoś takiego jak Margo Roth Spielgeman. Ta postać stała się dla mnie ważną osobą i jednocześnie nie sądzę, by John Green kiedykolwiek jeszcze stworzył taką postać, która by mną ruszyła jak właśnie ona.


                     Styl pisania autora
"Papierowe Miasta" są moją drugą książką tego autora, przy pierwszej nie zaskoczyło, ale tu jest zupełnie inaczej. Uwielbiam jego humor, ironię, patrzenie na trudne sprawy przez różowe okulary. Porusza ważne tematy w sposób lekki i nie przygnębiający, nawet jeśli w grę wchodzi przemijanie i dorastanie, a także utrata osób ważnych.
Nie mam pojęcia co mogę więcej napisać, książkę czytało mi się lekko, przyjemnie, jest idealną książką na gorsze dni, kiedy potrzebujemy oderwania od rzeczywistości. 


              Oprawa graficzna

Jestem posiadaczką filmowej okładki 'Miast', która niezbyt przypadła mi do gustu, bo osobiście kocham te białe okładki, ale narzekać nie mogę, ponieważ wnętrze książki mnie cieszy. Czcionka idealnej wielkości, przystępna, zwyczajna. Strony takie jak lubię - kremowe, średniej grubości, ładnie pachną (:')). Okładka miękka, ale łatwiej mi się dzięki temu czyta i niezwykle mnie cieszy wypukłość tytułu, a mianowicie "Papierowe Miasta".


       Cytaty:

"Ludzie tworzą miejsca, a miejsce tworzy ludzi."

" Pamiętaj, że czasami nasze wyobrażenie drugiej osoby niewiele ma wspólnego z tym, kim ona naprawdę jest".

" Jakże łatwo można dać się zwieść, wierząc, że człowiek jest czymś więcej niż tylko człowiekiem."


Pójdziesz do papierowych miast i nigdy już nie powrócisz.


 Tak trudno jest odejść - dopóki się nie odejdzie. A wówczas to najłatwiejsza rzecz pod słońcem.

 Zawsze wydawało mi się absurdalne, że ludzie chcą się z kimś zadawać tylko dlatego, iż ten ktoś jest ładny. To jakby wybierać płatki śniadaniowe ze względu na kolor, a nie na smak. […] Ale nie jestem ładna, nie z bliska, w każdym razie. Na ogół im bardziej ludzie się do mnie zbliżają, tym mniej staję się dla nich atrakcyjna.


Miasto było z papieru, ale nie wspomnienia.

 Odchodzenie jest przyjemne i czyste, tylko kiedy zostawia się za sobą coś ważnego, coś, co miało dla nas znaczenie. Kiedy wyrywa się życie razem z korzeniami. Ale tego nie da się zrobić, dopóki nasze życie nie zapuści korzeni.




 Każdy z nas zaczyna życie jako wodoszczelny okręt. Ale potem przydarzają się nam różne rzeczy - ludzie nas opuszczają albo nas nie kochają, albo nas nie rozumieją, albo my ich nie rozumiemy, więc tracimy, przegrywamy i ranimy się wzajemnie. I okręt zaczyna miejscami pękać. No, a kiedy okręt pęka, koniec staje się nieunikniony.


_____________________________
N-a-j-g-o-r-s-z-a recenzja e--v--e--r.
No i obiecuję już nie znikać na te miesiące ;)
Tak w ogóle, jak leci w szkole? :)


  ps. drogi Aredhelu, zombie już opuściły mój hałs, sytuacja opanowana:')
               

                            

14 komentarzy:

  1. Czytałam i mam trochę inne odczucia. W i Margo strasznie mnie denerwowali. Q był taki nijaki a Margo strasznie egoistyczna. Za to drugoplanowi bohaterowie byli genialni.

    Pozdrawiam
    blog--ksiazkoholiczki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nijakość Q była głupia.
      Ale Margo.. Ja wiem, że była egoistką do kwadratu, denerwującą egoistką i w ogóle, ale ja ją tak bardzo lubię! :)
      O tak, teksty Bena - forever :')
      Dziękuję za komentarz bardzo bardzo! :)

      Usuń
  2. "Papierowe miasta" to jedna z moich ulubionych książek Greena i zdecydowanie mogę zgodzić się z tym, co o niej napisałaś ;)
    Aleja Czytelnika

    OdpowiedzUsuń
  3. Pamiętam, pamiętam, jasne, że pamiętam, jak bym mogła zapomnieć o Tobie :)
    A ja jej dałam 10/10, w sumie na blogu jest recenzja, z której jestem bardzo dumna, więc z ciekawości jak się rozwinęłam możesz zerknąć :)
    Mi poleciła ją przyjaciółka, którą strasznie podekscytował film, a że ja stosuję metodę najpierw powieść potem ekranizacja czym prędzej zabrałam się do lektury. To jest moje pierwsze podejście do Greena i jak na razie jestem zachwycona, czekam na więcej ^*^
    Postacie... to po prostu bajka! Pozwolę sobie zacytować słowa z mojej recenzji "Postacie, które autor umieścił w książce naprawdę przekroczyły wszelkie możliwe granice wspaniałości - nie, nie przesadzam. Quentin, główny bohater, był chyba najbardziej złożoną postacią, z jaką spotkałam się w swoim czytelniczym życiu. Był po prostu człowiekiem z krwi i kości, wyłamującym się ze schematów i utwierdzającym nas w przekonaniu, że jeszcze można znaleźć autorów, którzy będą w stanie wymyśleć coś tak oryginalnego. Zachowanie chłopaka wydawało mi się naturalne, na jego miejscu postąpiłabym zupełnie tak samo i czasami musiałam się zastanawiać, czy naprawdę jest to fikcja literacka, a nie powieść pisana na faktach."... to chyba najlepiej opisuje moje emocje, jakie przeżywałam po lekturze powieści Greena.
    Czekam na więcej, w szkole już parę ocenek mam, celujących, bardzo dobrych i jedna głupia czwórka z historii -.-'
    Pozdraaaaaawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeszcze nie czytałam i w sumie w najbliższym czasie pewnie nie przeczytam. Za dużo książek czeka w kolejce :P.

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam tą książkę i też mi się spodobała.
    Pozdrawiam,
    Między Stronami

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam wszystkie książki Greena i nie żałuję. Każda z nich jest czymś cudownym co wnosi bardzo wiele do życia! :)

    Pozdrawiam,
    http://miedzypolkami-ksiazki.blogspot.com/2015/09/eleanora-park.html

    OdpowiedzUsuń
  7. Papierowe miasta :* tak bardzo śmieszne !! Uwielbiam te książkę i jej bohaterów :)

    OdpowiedzUsuń
  8. "Papierowe miasta" miałam pożyczyć od przyjaciółki w przyszłym tygodniu, ale w końcu zdecydowałam się na "Więźnia labiryntu", bo wczoraj oglądałam ekranizację XD
    Ale na pewno w końcu przeczytam!
    Ps. Recenzja jest świetna!

    Pozdrawiam :*
    ksiazki-mitchelii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Też pytanie, pewnie, że nie zapomniałam o Twoim blogu ;) Zastanawiałam się właśnie co spowodowało, że nie umieszczałaś postów. Szkoła, tak znana każdemu uczniowi wymówka. Całkowicie Cię rozumiem ;P
    "Papierowe miasta" całkiem niedawno zakupiłam i szukam odpowiedniej chwili, aby przeczytać. Tylko wiadomo, priorytet- lektura szkolna ;D

    Pozdrawiam!
    Czytelnicze turbulencje- klik!

    OdpowiedzUsuń
  10. Stęskniłam się za Tobą! :O Tak długo Cię nie było to myślałam, że skończyłaś z blogowaniem :(
    A co do książki to przykro mi powidzieć, że mi sie nie spodobała :(

    Pozdrawiam,
    Księgarz Cmentarny

    OdpowiedzUsuń
  11. OMG. SEJDŻ RZYJE <3. Niedługo postaram się odpisać na LC ;).
    Tyś się chyba Walking Deada naoglądała xD.
    U mnie też nauczyciele ześwirowali ^^.
    Yhyhy, ja tam lubię łapać melancholijny nastrój, zwłaszcza w takie zimne wieczory :). Ale rano jak wychodzę z łóżka i jest zimno jak na Antarktydzie z miśkami polarnymi, to budzi się we mnie żądza mordu ;-;.
    Wąchanie książek <3.
    Cóóóż, mnie się do Greena na razie nie spieszy. GNW mnie trochę zawiodło, a że jest teraz straszny hype na griny we wszelkiej formie to wolę to przeczekać i sobie później na spokojnie coś czytnąć :P. O Papierowych słyszałam naprawdę różne opinie i w sumie nie wiem czy próbować, czy nie. Yh, na razie i tak czasu nie mam ;-;. Trzeba kuć na wos, matmę, niemca i inne cudowności... Hurra ;-;.
    City of Dreaming Books

    OdpowiedzUsuń
  12. Interesująca recenzja jednak tematyka jest raczej nie dla mnie. Książek dla młodzieży jako tako nie czytam, jednak tytuł coś mi mówi.
    Nie jestem fanką Greena. Miałam w rękach tylko Gwiazd Naszych Wina i nie wiem co wszyscy w tym widzą.

    http://take-a-pencil-and-draw-world-of-races.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdą opinię - negatywną czy pozytywną, byle szczerą.☻